Około 1957 roku mieszkańcy części Żywca zostali poinformowani, że
teren na którym mieszkają zostanie zalany wodami Jeziora Żywieckiego.
Początkowo wzięli to za plotkę, ale plotka szybko zaczęła przemieniać
się w rzeczywistość. Zakazano rozpoczynania jakichkolwiek inwestycji,
pojawili się urzędnicy,którzy rozpoczęli pomiary i szacunki budynków i
pól. Szacunki były bardzo krzywdzące. Za 1 m 2 pola płacono
1,80 zł podczas, gdy bochenek chleba kosztował 6 zł. Szacujac domy,
odliczono ich amortyzację, tak, że niektórym nie wystarczyło na zakup
drewutni i musieli zamieszkać w blokach w Żywcu.
W 1966 roku została ukończona budowa zapory wodnej w Tresnej i powstał zbiornik wodny siegający aż po most na Sole w Żywcu. Został on nazwany Jeziorem Żywieckim.
W 1966 roku została ukończona budowa zapory wodnej w Tresnej i powstał zbiornik wodny siegający aż po most na Sole w Żywcu. Został on nazwany Jeziorem Żywieckim.
źródło: Gawron, "Tam gdzie rozlewają się fale żywieckiego jeziora", Nad Sołą i Koszarawą
Wszystko co dzieje się w dzień wigilijny górale żywieccy tłumaczą
sobie jako dobra lub złą wróżbę na przyszły rok. Jest więc wiele
zakazów, by nie sprowadzić złej prognozy dla zdrowia, szczęścia i
dobrobytu, jest też wiele nakazów, których dopełnienie przyniesie wiele
łask dla domu. "Jaka wigilia taki cały rok" - w myśl tego powiedzenia
unika się kłótni i nieporozumień, żeby rok przeżyć w zgodzie.
Na stole wigilijnym układa się siano, owies w woreczku i pieniądz (żeby pieniędzy nie zabrakło). Dopiero na tym rozkłada się biały obrus. Pierwszym przedmiotem postawionym na tak przystrojonym stole są świece. Następnie układa się łyżki uważając, żeby liczba łyżek odpowiadała liczbie nakryć - za mało o jedną łyżkę wróży śmierć komuś z rodziny, za dużo - niepożądane powiększenie się rodziny. Zawsze przygotowuje się jedno dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa.
Rodzina, zanim zasiada do stołu, po współnej modlitwie dzieli się opłatkiem, składając sobie nawzajem życzenia wszelkiej pomyślności. Zazwyczaj na wieczerzę wigilijną składają sie następujące dania: kwaśnica (na głowach ryb) z ziemniakami, kapusta z brązową fasolą, kompot z zuszonych owoców, chleb z miodem i karp.
Na stole wigilijnym układa się siano, owies w woreczku i pieniądz (żeby pieniędzy nie zabrakło). Dopiero na tym rozkłada się biały obrus. Pierwszym przedmiotem postawionym na tak przystrojonym stole są świece. Następnie układa się łyżki uważając, żeby liczba łyżek odpowiadała liczbie nakryć - za mało o jedną łyżkę wróży śmierć komuś z rodziny, za dużo - niepożądane powiększenie się rodziny. Zawsze przygotowuje się jedno dodatkowe nakrycie dla niespodziewanego gościa.
Rodzina, zanim zasiada do stołu, po współnej modlitwie dzieli się opłatkiem, składając sobie nawzajem życzenia wszelkiej pomyślności. Zazwyczaj na wieczerzę wigilijną składają sie następujące dania: kwaśnica (na głowach ryb) z ziemniakami, kapusta z brązową fasolą, kompot z zuszonych owoców, chleb z miodem i karp.
W okresie Bożego Narodzenia oraz w wigilię Nowego Roku po
regionie żywieckim chodzą grupy młodzieży męskiej w przebraniach,
skłądając w domach bliższych i dalszych sąsiadów życzenia.
Najczęściej powtarzane życzenia:
"Na scęscie na zdrowii na tyn Nowy Rok
Zebyście byli zdrowi, weseli jak w niebie
Janieli cały nowy rok,
ŻebyWom się darzyło, kopiło.
Jaze zwaliło. Tak to Boże dej..."
Kolednicy dają małe, wesołe, nie pozbawione komizmu i satyry widowiska, a za otrzymane dary urządzają wieczorem zabawę i ucztują. Każda grupa przebierańców ma swoje zwyczajowe teksty pieśni, noworocznych kolęd i pastorałek,przekazywanych z pokolenia na pokolenie oraz prawo do aktualnych przycinków,wytykajacych błędy czy wady gospodarzy lub ich dzieci, a wszystko ubarwione jest dowcipem, urozmaicone tańcem i muzyką.
Najczęściej powtarzane życzenia:
"Na scęscie na zdrowii na tyn Nowy Rok
Zebyście byli zdrowi, weseli jak w niebie
Janieli cały nowy rok,
ŻebyWom się darzyło, kopiło.
Jaze zwaliło. Tak to Boże dej..."
Kolednicy dają małe, wesołe, nie pozbawione komizmu i satyry widowiska, a za otrzymane dary urządzają wieczorem zabawę i ucztują. Każda grupa przebierańców ma swoje zwyczajowe teksty pieśni, noworocznych kolęd i pastorałek,przekazywanych z pokolenia na pokolenie oraz prawo do aktualnych przycinków,wytykajacych błędy czy wady gospodarzy lub ich dzieci, a wszystko ubarwione jest dowcipem, urozmaicone tańcem i muzyką.
źródło: Romowicz ""Folklor górali żywieckich"
Opór chłopów przeciwko wzrastającym podatkom i uciskowi wyrażał się
na terenie całej Żywiecczyzny między innymi w zbójnictwie. Dokumenty
sądowe, sławne „Akta spraw złoczyńców miasta Żywca” pochodzące z XVII i
XVIII wieku, mówią o zbójnikach żywieckich, o sądach nad nimi i
strasznych karach, które ponieśli.
Sprawiedliwość wymierzana przez zbójników obejmowała zarówno możnych jak i r ównych im samym. Jedno z opowiadań mówi o tym, jak zbójnicy wracali z wyprawy. Na hali pod Rachowcem zasiedli przy szałasie do odpoczynku i posiłku. Baca, któremu ze stada zabrali barana, postanowił się zemścić i donieść do dworu o obecności nocnych przybyszów. Wysłał „owcorzka” z wiadomością, nie uszło to jednak uwagi czujnych harnasi. Zmówili się więc, nie dając niczego po sobie poznać, zawiesili kocioł z żętycą nad ogniem, podrzucili drew, a kiedy zaczęła bulgotać, upchali bacę do kotła.
Do najsławniejszych zbójników należał Sebastian Bury, dowodzący liczną i zorganizowaną na sposób wojskowy „familią”. Bury wraz z towarzyszami został schwytany w 1630 roku przez mieszczan żywieckich, następnie skazany na śmierć przez powieszenie na haku.
Pod koniec XVIII wieku zasłynął Proćpak, ostatni wielki zbójnik Żywiecczyzny. Gdy został schwytany i osadzony w ciężkim więzieniu w Wiśniczu, potrafił wydostać się na wolność i wrócić w rodzinne strony. Ukrywał się w baraniogórskich, trudno dostępnych lasach. W niedługim czasie zaczęli dołączać do niego zbiegowie z austriackiego wojska, poddani dworscy oraz inni, mający z prawem na pieńku. Proćpakowa „familia” liczyła prawie 200 osób, z którymi podejmował on niejedną wyprawę. Władze austriackie różnymi środkami, nawet przy wsparciu wojska, starały się zlikwidować działalność gotowych na wszystko zbiegów. Zdradzony Proćpak został skazany na śmierć.
Sprawiedliwość wymierzana przez zbójników obejmowała zarówno możnych jak i r ównych im samym. Jedno z opowiadań mówi o tym, jak zbójnicy wracali z wyprawy. Na hali pod Rachowcem zasiedli przy szałasie do odpoczynku i posiłku. Baca, któremu ze stada zabrali barana, postanowił się zemścić i donieść do dworu o obecności nocnych przybyszów. Wysłał „owcorzka” z wiadomością, nie uszło to jednak uwagi czujnych harnasi. Zmówili się więc, nie dając niczego po sobie poznać, zawiesili kocioł z żętycą nad ogniem, podrzucili drew, a kiedy zaczęła bulgotać, upchali bacę do kotła.
Do najsławniejszych zbójników należał Sebastian Bury, dowodzący liczną i zorganizowaną na sposób wojskowy „familią”. Bury wraz z towarzyszami został schwytany w 1630 roku przez mieszczan żywieckich, następnie skazany na śmierć przez powieszenie na haku.
Pod koniec XVIII wieku zasłynął Proćpak, ostatni wielki zbójnik Żywiecczyzny. Gdy został schwytany i osadzony w ciężkim więzieniu w Wiśniczu, potrafił wydostać się na wolność i wrócić w rodzinne strony. Ukrywał się w baraniogórskich, trudno dostępnych lasach. W niedługim czasie zaczęli dołączać do niego zbiegowie z austriackiego wojska, poddani dworscy oraz inni, mający z prawem na pieńku. Proćpakowa „familia” liczyła prawie 200 osób, z którymi podejmował on niejedną wyprawę. Władze austriackie różnymi środkami, nawet przy wsparciu wojska, starały się zlikwidować działalność gotowych na wszystko zbiegów. Zdradzony Proćpak został skazany na śmierć.
źródło: Hermanowicz, "Ziemia Żywiecka", "Ziemia Żywiecka", praca zbiorowa pod red. Szwajca
29 listopada – w wigilię świętego Andrzeja dziewczęta powinny włożyć pod poduszkę zwinięte w rulonik karteczki, na których wypisane są męskie imiona. Zaraz po przebudzeniu dziewczyna musi sięgnąć pod poduszę i wyciągnąć jedną karteczkę. Imię, które się na niej znajduje jest imieniem jej przyszłego męża.
Kolejną wróżbą jest ścięcie gałązki czereśni i wstawienie jej do wody – jeśli do Bożego Narodzenia zazieleni się i zakwitnie, to znaczy że właściciel gałązki weźmie ślub w nadchodzącym roku.
Jak w całej Polsce tak i w Żywcu najbardziej popularnym sposobem wróżenia jest lanie wosku. Roztopiony wosk leją tu z dziurki od dużego klucza lub po gałązce jedliny do miski z wodą. Z cienia zastygłego odlewu odczytuje się przyszłe zdarzenia.
Wróży się też przy pomocy pary butów czy kierpcy. Od stołu do drzwi wejściowych przestawia się buty na przemian – piętą do pięty, szpicem do szpica. Jeśli drogę kończyły buty zwrócone piętą do drzwi, zapowiadało to nadchodzące nieszczęście. Jeśli szpic skierował się ku wyjściu, można spokojnie czekać na pomyślne zrządzenie losu.
Również w całej Polsce znana jest wróżba przez losowanie, czyli wybieranie spodka, czy innego naczynia, pod którym ukryty jest symboliczny przedmiot. Tu nieco inaczej niż gdzie indziej przebiega losowanie. Ustawia się mianowicie aż osiem garnuszków. Ukryte są pod nimi: gałązka mirtu – oznacza drużbowanie, cukier – słodka miłość, ziemia – grób, szmaciana lalka – nieślubne dziecko, obrączka ślubna – wesele, sól – zmartwienie, zgryzota, różaniec – zakon lub samotność, sznurek – samobójstwo.
źródło: Romanowicz, "Folklor górali żywieckich"
Osadnictwo na terenie Żywiecczyzny sięga okresu kultury łużyckiej (V-IV wiek przed naszą erą). Świadczą o tym znalezione na Grojcu koło Żywca groby jamowe oraz wyroby z żelaza i brązu charakterystyczne dla tej kultury. Osada łużycka na Grojcu nie była zjawiskiem krótkotrwałym. Odkryto tutaj bowiem wał ziemny obronny oraz szczątki ceramiki tzw. późnolateńskiej, pochodzącej z okresu około pierwszego wieku przed naszą erą.
Z mniej więcej tego samego okresu pochodzi znalezisko monet greckich. Z nieco późniejszego okresu (III lub IV wiek naszej ery) pochodzą monety rzymskie. Zarówno monety jak i odkryty na Grojcu wał ziemny wskazują na fakt, że znajdowała się tutaj osada obronna, strzegąca prawdopodobnie znanego już wtedy przejścia przez Beskid Zachodni, jakie stanowiła dolina rzeki Soły. Monety te świadczą także o kontaktach handlowych z południową Europą i o powiązaniu ze słynnym szlakiem bursztynowym.
źródło: Romanowicz, "Folklor Górali Żywieckich", Rączka, "Dzieje Żywca do połowy XVII wieku"